W ostatnim wpisie, pokazałam trzy szmatki za które się właśnie zabierałam.
Dziś pokażę, co z nich powstało.
Dostałam zamówienie na narzutę patchworkową. Tkaniny wybrała sobie sama zamawiająca. Wymyślenie wzoru należało już do mnie , warunkiem jednak było ,że mają się na niej znaleźć imiona właścicieli. Stres miałam ogromny, bo przecież moja wizja niekoniecznie musiała odpowiadać zamawiającej, no ale obie podjęłyśmy ryzyko, Ona - zaufała, ja - wymyśliłam i wykonałam.
Poszłam w stronę klasyki i prostoty. Jednak pomyślałam ,ze fajnie by było mieć możliwość zmian i spód kapy może stać się wierzchem :) Obie strony są oddzielnie pikowane . Żeby uzyskać taki efekt trochę sobie dodałam pracy i musiałam rozdzielić warstwy ociepliny, ale myślę,że było warto, a i płachta pod maszyną była lżejsza w manewrowaniu i odpadło mi martwienie się o to żeby spód zbytnio się nie pomarszczył :)
Napisy namalowałam farbą do tkanin.
Zdjęcia zrobione przez właścicielkę w docelowym miejscu.
i druga strona
Pozdrawiam i oddelegowuję się do następnego razu :)
Kulinia

